Piłkarska świadomość. Dlaczego nie widzisz postępów w rozwoju
Są ludzie, którzy robią to, czego nie lubią robić. Robią to, bo tak trzeba, albo myślą, że muszą bo to ich obowiązek.
Są ludzie którzy robią to, co kochają robić bez znaczenia czy to jest konieczne, czy nie.
Są ludzie którzy uczą się robić to, co jest konieczne, z radością i entuzjazmem.
Jedni sa geniuszami, inni po prostu cieszą się życiem a jeszcze inni cierpią.
Młodzi piłkarze, gdy są jeszcze dziećmi mają jakby wrodzony entuzjazm, radość z gry i niepohamowany pęd do zdobywania nowych umiejętności. Dzieci, które się angażują w jakąś aktywność, która ich pociąga, szybko się w niej rozwijają i efekty, również, widać bardzo szybko. Potem dorastają i, u niektórych ten entuzjazm trwa, u niektórych zanika, a niektórym zamienia się w dziwny twór, który można by nazwać entuzjazmem na siłę.
Dan Abrahams napisał niedawno bardzo intrygujący post, który opisuje studium pewnego przypadku procesu rozwoju w piłce nożnej. Fragment ...
"Muszę grać dobrze, muszę odnieść sukces, muszę wygrać, muszę harować, muszę ciągle myśleć o grze.... ."
To jest cholernie pogmatwane dla tej młodej ambitnej zawodniczki.
Przeczytała mnóstwo książek i obejrzała mnóstwo filmów o tym, jak trenują najlepsi, którzy opowiadali o swoim wysiłku i poświęceniu.
Słuchała opowieści swoich trenerów o tym, aby być jak najlepszym trzeba przygotować się na krew, pot i łzy z wyczerpania.
Przeczytała mnóstwo książek i obejrzała mnóstwo filmów o tym, jak trenują najlepsi, którzy opowiadali o swoim wysiłku i poświęceniu.
Słuchała opowieści swoich trenerów o tym, aby być jak najlepszym trzeba przygotować się na krew, pot i łzy z wyczerpania.
Te, oparte na dowodach naukowych, podejścia i postawy ukształtowały jej rzeczywistość - jej mózg został przystosowany do filozofii "wszystko albo nic". Ona BĘDZIE odnosić sukcesy!
Bo przecież jeśli chcę być najlepsza, to muszę robić tak, jak najlepsi, a najlepsi dążą do celu, prawda? Najlepsi nigdy się nie poddają, prawda? Najlepsi poświęcają wszystko dla swojego celu, prawda?
I tak żyje w tym świecie. Jest ucieleśnieniem tego, co znaczy być skupionym na sobie i celu, każdego dnia.
Ona nie jest jedynym przypadkiem. Jest jedną z wielu osób, które przyjmują taką postawę, a mimo to uważają, że to nie pomaga w osiągnięciu sukcesu. Jest jedną z wielu, dla których ten poziom intensywności jest raczej przeszkodą niż pomocą, bo wciąż jest pomijana w wyborze zawodników do 1-szego składu. A tsunami niepokoju w postaci zmartwień i wątpliwości napływa coraz mocniej i częściej.
Jest zdesperowana, by stać się lepsza i ta desperacja negatywnie wpływa na jej uwagę, a tym samym zdolność do nauki na świadomość, przewidywanie i podejmowanie decyzji. Regularnie doświadcza czegoś co się nazywa zmęczeniem neuronowym, co się objawia tym, że robiąc wszystko, aby zaimponować swoim trenerom, robi na nich wrażenie zawodnika niezdolnego do zrozumienia gry czy ich instrukcji taktycznych (nie mówiąc już o możliwości ich wdrożenia).
Jest zdesperowana...
Jest zdesperowana, by stać się lepsza i ta desperacja negatywnie wpływa na jej uwagę, a tym samym zdolność do nauki na świadomość, przewidywanie i podejmowanie decyzji. Regularnie doświadcza czegoś co się nazywa zmęczeniem neuronowym, co się objawia tym, że robiąc wszystko, aby zaimponować swoim trenerom, robi na nich wrażenie zawodnika niezdolnego do zrozumienia gry czy ich instrukcji taktycznych (nie mówiąc już o możliwości ich wdrożenia).
Jest zdesperowana...
Dan pisze tu o problemach związanych z niemożnością znalezienia prawidłowego balansu między wysiłkiem a odpoczynkiem. Między poczuciem obowiązku i związanej z tym presji a radością i pasją. Podejmuje ten problem z poziomu psycho-neurologicznego przebodźcowania. Jest jednak jeszcze inna perspektywa, z której można trzeba na ten proces spojrzeć, jeśli chce się utrzymać proces rozwoju sportowego na stabilnym poziomie.
Z moich trenerskich obserwacji piłkarską/sportową młodzież można podzielić na trzy grupy.
1-wsza to ci, którzy trenują z pasją i zaangażowaniem, bo to po prostu bardzo lubią. Mają marzenia i swoich idoli. Osiągają wystarczający poziom sportowy aby opuścić grupę juniorów i rozpocząć grę z drużyną seniorów na poziomie 2 i 3 ligi, przed ukończeniem 17 lat. Niektórzy nawet otrzymują propozycję z klubów najwyższych lig.
Jest i grupa druga. To ci, którzy zdefiniowali sami siebie, jako kandydaci do profesjonalnego footballu ale im nie udało się osiągnąć takiego poziomu gry, jak tym pierwszym, pomimo takiego samego zaangażowania i ciężkiej pracy. Oni, choć często cierpią w desperacji o której pisał Abrahams, to wciąż zmagają się, próbując rozwinąć swoje umiejętności tak, aby dołączyć do grona tych pierwszych, których ten profesjonalny football już do siebie zaprosił.
Trzecia grupa to młodzież, która ustawiła swoje priorytety życiowe w innym kierunku niż piłka nożna.
Czym różnią się pierwsi od drugich?
ENTUZJAZM vs OBOWIĄZEK
Zawodnicy z grupy pierwszej mają ten "dziecięcy" naturalny, radosny, pozbawiony presji entuzjazm. Ich postawa i koncentracja w treningu, pomimo "luzu" jest zupełnie serio i na wysokim poziomie intensywności. Trening odbywa się z zaangażowaniem ale bez wewnętrznego napięcia, nadmiernej powagi i stresu. Mimo to, bez niedbałości i niechlujstwa. Bez obawy o popełnianie błędów, bez silnych negatywnych stanów emocjonalnych. Mają w sobie lekkość i swobodę działania. Są ciekawi odkrywania nowego...
Cechuje ich pokora, cierpliwość i dystans do siebie. Ich trening pomimo, że jest na maksymalnej intensywności, wydaje się ich nie męczyć.
Ta druga grupa, to zawodnicy, którzy trenują równie dużo i intensywnie ale ich postawa, czy...intencja jest inna. Przychodzą na trening jakby w napięciu. Z zamiarem wykonania ciężkiej pracy, którą wykonują w poczuciu obowiązku. Przymusu wywieranego przez nich samych, środowisko lub przez rodzica. Bo tego wymaga ich cel. Muszą być "krew, pot i łzy". Oni mają silne poczucie osiągania rezultatów i podążania na coraz wyższe poziomy sportowe, możliwie jak najszybciej. A to dążenie jest tak mocne, że pozbawia ich radości działania. Ich przyszłość, wciąż jest dla nich lepsza niż to, co jest teraz.
Nierzadkim widokiem występującym u nich jest samokrytyka, niezadowolenie, złość, gniew, frustracja, porównywanie się do innych.
Jakby, za wszelką cenę, starali się spełnić jakieś oczekiwania (nie koniecznie swoje). Desperacko chcą zaimponować swoim trenerom, ale często są wyczerpani.... zdesperowani. Jakby działali na nie swoich programach.
BEZINTERESOWNE WSPARCIE vs NIESPEŁNIONE AMBICJE Z PRZESZŁOŚCI
Drugim elementem, różniący te grupy, są rodzice.
W pierwszej, są wspierający, wyrozumiali nie wywołujący presji. Stoją z boku lub, w ogóle ich nie widać, i cieszą się oglądaniem gry. Wydają się nie przejawić nadmiernej potrzeby posiadania kontroli nad swoim dzieckiem.
W drugiej grupie to rodzice bardzo aktywni, wywierający presję i stres. Próbujący wpływać na decyzje lub nawet, podejmować je za swoje dziecko. Oni mają silną potrzebę kontrolowania.
[Na marginesie o tym, jak lęk przed utratą kontroli ogranicza Twój rozwój, możesz posłuchać tutaj... (wkrótce)]
PROCES vs REZULTAT
Czy można określić jakiś jeden wspólny mianownik? Zaryzykuję stwierdzenie że to… przywiązanie do celu zamiast do procesu.
Jedni cierpliwi w procesie, drudzy z niecierpliwym roszczeniem i naciskiem na efekty.
To przenika z ich opiekunów przez nich na ich rzeczywiste efekty. Nie chodzi mi o to, co oni mówią o sowich intencjach ale o to, co rzeczywiście wynika z ich działań. Uczestnictwo w rozwoju kontra nacisk na rezultat.
To przywodzi mi na myśl inny fragment z pewnej książki.
Deepak Chopra w swojej książce „7 duchowych praw sukcesu" napisał:
"By zdobyć coś w fizycznym świecie, nie wolno się przywiązywać do swoich oczekiwań"
Nie chodzi o to, żeby nie dążyć do spełnienia swych pragnień. Rezygnujesz jedynie z przywiązania do rezultatu.
To, paradoksalnie, pomaga Ci osiągnąć to, czego pragniesz, poprzez połączenie szczerej intencji i rezygnacji z przywiązania się do tego wyniku. Taka postawa ma ogromną moc.
Chodzi o to, że przywiązując się do rezultatu, czyli do celu, który ma kiedyś nastąpić, niejako jesteś w nim umocowany i to blokuje Twój rozwój, bo cała uwaga jest skupiona w przyszłości a nie w teraźniejszości.
Jeżeli zdefiniujemy samo słowo cel, jako wynik działań, do których prowadzi wysiłek, to jeśli koncentrujesz się na celach, to skupiasz się na tym właśnie wyniku. A więc na czymś, co znajduje się w przyszłości. Trudno mieć nad tym kontrolę, bo tego nie ma. Jeszcze. A jeśli nie możemy mieć nad tym kontroli, to nie możemy mieć na to wpływu?
A więc może się okazać, że pokusa podążania za technikami szybkiego osiągnięcia celu, skutkować może oddalaniem się od możliwości realnego rozwoju.
Wysiłek. To jest jedyne, na co możesz mieć wpływ. Wysiłek a więc proces. To proces jest napędem do wyniku. Nad tym trzeba się skupić. Skupianie się na wyniku generuje różne myśli. Między innymi myśli o tym, że może się nie powiedzie. To z kolei, generuje lęk przed porażką i…. blokada w rozwoju gotowa.
Skupienie się na procesie może skutkować takimi myślami, jak: jestem na dobrej drodze do... sprawy idą w dobrym kierunku, porażki są wpisane w ryzyko...
Często mówi się, że przyciągasz to, czego pragniesz. To jest nieco mylące. Ja bym powiedział, że, przyciągasz nie to, czego pragniesz ale to, kim jesteś teraz.
Jeśli jesteś dziś skupiony na tym, że wciąż nie jesteś tam, gdzie chcesz być lub tym, kim chcesz być, to właśnie to przyciągasz. Jeśli jesteś skupiony na tym, że czegoś Ci brakuje to przyciągasz właśnie więcej braku.
I odwrotnie, jeśli stan obecny, czyli to co robisz teraz, jest dla Ciebie radością i wykonujesz swoje zadania z entuzjazmem, bo to po prostu frajda, to się na tym automatycznie skupiasz i taki stan będzie Ci towarzyszył w przyszłości, co doprowadzi cię do celu.... bez wysiłku. Bo to przecież frajda ;-)
Jak zrobić z tego frajdę....

Komentarze
Prześlij komentarz